Na zachodzie (a szczególnie w Wielkiej Brytanii) dość znana jest historia dwojga dziwnych, zielonych dzieci, które w wieku XII pojawiły się w pewnym klasztorze, w Woolpit w Suffolk, w Anglii. Znacznie mniej znana jest jednak podobna historia z 1138 roku, kiedy to w innym brytyjskim klasztorze (w Traves) nieoczekiwanie pojawiła się zadziwiająca, czarnoskóra istota.
Relację, na temat dziwnego stworzenia napisał kronikarz imieniem Garvaise z Christ Church, w angielskim mieście Canterbury. Niezwykła historia miała się rozpocząć pewnego dnia, 1138 roku, kiedy dozorca klasztornej piwnicy z winem zauważył, że poprzedniej nocy ktoś rozlał zawartość jednej z beczek na podłogę. Ku jego zdumieniu historia powtarzała się jeszcze przez kilka następnych dni. W końcu udało się złapać sprawcę na gorącym uczynku. Okazał się nim... mały czarny człowiek, lub też istota podobna do legendarnego gnoma, czy też trolla. Dozorcy udało się złapać owe dziwne stworzenie. Zaniósł je opatowi klasztoru, który nakazał ubrać go w strój mnicha i posłać... do przyklasztornej szkoły, gdzie miał uczyć się razem z innymi dziećmi. Jednak okazało się, że dziwna istota nie jada, nie pije, ale za to stale jęczy i wzdycha głęboko. W końcu do klasztoru przyjechał opat z sąsiedztwa i wysunął teorię, że dziwne, czarne stworzenie jest uosobieniem... diabła. Kazał natychmiast go wyrzucić za bramy klasztoru. Gdy mnisi to zrobili, gnom nie pojawił się już nigdy więcej. Historia ta jest prawdziwa, a jej treść można w całości znaleźć w różnych brytyjkich książkach historycznych, traktujących o niewyjaśnionych zjawiskach (np. Mysteries: Solved and unsolved, autorstwa Harolda T. Wilkinsa, 1959) Jak zatem można tłumaczyć pojawienie się tajemniczego stworzenia? W Anglii powstało wiele domniemań na ten temat. Pierwsza, i najbardziej niewiarygodna mówi o przeniesieniu gnoma do naszego świata, z innego wymiaru, może nawet z wszechświata równoległego. Autor wspomnianej książki - Harold Wilkins, sugeruje istnienie międzywymiarowych, międzytemporalnych "drzwi". Ta hipoteza brzmi jak scenariusz taniego filmu S-F, jednak została poparta przez wielu brytyjskich badaczy zjawisk niewyjaśnionych. Ale z braku przekonywujących dowodów i braku konkretnych relacji, każda inna próba wyjaśnienia tej dziwnej historii będzie równie fantastyczna.
Więc może jednak, tajemniczy gnom z klasztoru w Traves, był istotą, która przypadkowo została opisana w jednej z książek fantasy...
Tekst pochodzi ze strony twierdza.prx.pl


